Nie da się nie zauważyć, że w Polsce coraz więcej ludzi zajmuje się kolekcjonowaniem monet. Na pewno większość z nas ma wśród znajomych osobę, która ma całe kufry wypchane, czy to starymi polskimi i zagranicznymi monetami, czy też tymi specjalnymi emitowanymi od czasu do czasu przez Narodowy Bank Polski. Być może, niektórzy z twoich przyjaciół zajmują się zbieraniem monet z powodu chęci odsprzedania ich potem i zysku, jaki można na nich zbić. A trzeba przyznać, że jeżeli posiada się odpowiedni okaz, to zyskać można na tym całkiem sporo. Większość ludzi kolekcjonuje jednak monety z czystych pasji i zainteresowań. Czasem odsprzedają sobie bilony, ale tylko ze względu na to, że mają całą kolekcję takich samych, więc za uzyskaną kwotę, kupić mogą jakąś nowość. Często też po prostu wymieniają się między sobą. A tak właściwie, czym dokładnie zajmuje się numizmatyka? Jak brzmi jej podręcznikowa definicja? Otóż zgodnie z teorią numizmatyka to jedna z pomocniczych nauk historii, zajmująca się badaniem monet, banknotów i wszelkiego rodzaju środków płatniczych głównie pod względem historycznym, a także technicznym, kulturowym, estetycznym. »Read More
Czy to aby na pewno unikat ?
Coraz częściej na aukcjach internetowych spotykamy różne akcentowanie ważnych egzemplarzy sprzedawanych numizmatów, ludzie używają takich określeń jak na przykład UNIKAT, nawet kiedy wiedzą że dana moneta do takich się nie zalicza. Pojęcie unikat pochodzi od łacińskiego słowa unicum, co dokładnie znaczy tyle co okaz, znany w jednym egzemplarzu. Czyli ogólniej mówiąc chodzi o niezwykłą rzadkość, czy potocznie nazywanego „białego kruka”. Przykładem prawdziwego rarytasu może być słynny dukat Łokietka. Dlatego ludzie starali się wprowadzić do oznaczania jakąś skalę w określaniu rzadkości danego egzemplarzu. Emeryk Hutten Czapski zastosował w katalogu w którym opisał swoją kolekcję, 10-stopniową skalę. Najrzadsze egzemplarze oznaczane były symbolem R, zaś mniej rzadsze otrzymywały do tej litery cyfrę, która oznaczała w jakimś stopniu rzadkość konkretnego egzemplarze. Monety popularne pozostawały bez jakiegokolwiek oznaczenia. Monety rzadkie (u Czapskiego R do R2) oznacza się literką „r” (lub „R”), monety średnio rzadkie (Czapski R3 do R5) literami „rr” („RR”), bardzo rzadkie (Czapski R6 do R8) literami „rrr” („RRR”). Unikaty mają oznaczenie, jak u Czapskiego. Jak rozpoznajemy czy dana moneta jest rzadka ? »Read More
Banknoty 5 marek polskich PKKP
Podczas I Wojny Światowej , niedawni sojusznicy Rzesza Niemiecka, Cesarstwo Austro-Węgier oraz Carska Rosja stanęły naprzeciwko siebie. Wskutek działań wojennych tereny Polski będące pod zaborem rosyjskim trafiły pod okupację niemiecką oraz austriacką. Z części ziem będących pod okupacją niemiecką władze Rzeszy utworzyły Generalne Gubernatorstwo Warszawskie, które po wojnie miały tworzyć Królestwo Polskie pod patronatem władz z Berlina. Zarząd ziem okupacyjnych musiał jednak na podległym terenie zaprowadzić porządek prawny i gospodarczy. W tym celu w drodze dekretu powołał Polską Krajową Kasę Pożyczkową – jako banku emisyjnego oraz wprowadził w Gubernatorstwie nową walutę markę polską. Druk banknotów powierzono drukarni, która współpracowała z bankiem Rzeszy Niemieckiej Reichdruckenerei, jednak ta znakomita drukarnia nie ustrzegła się błędów. Na pierwszej serii banknotów umieszczono notę prawną, która brzmiała: „Rzesza Niemiecka przejmuje odpowiedzialność za Bilety Kasy Pożyczkowej w Marce Niemieckiej po cenie nominalnej”, jednak to nie ta nota prawna była największym błędem, który widniał na banknocie to napis „zarząd jenerał-gubernatorstwa warszawskiego” pisany małymi literami. Oba błędy zostały poprawione już w następnej serii biletów PKKP, z tym że na banknotach drugiej serii widnieje zamiast słowa „jenerał” słowo „Generał”, stąd też nazwy tych serii marek polskich. Co ciekawe nie wszystkie banknoty pojawiały się w obu seriach. Tak było i z banknotem o nominale 5 marek polskich. Mimo tego, że były już poprawionymi biletami PKKP, na banknotach o serii „A” pojawiały się noty prawne, które w swojej treści posiadały skróconą nazwę PKKP. Banknoty o tym nominale były niewielkie ich wymiary to 130 x 85mm. Na awersie banknotu w jego centralnej części widnieje wspaniały rysunek białego orła w koronie na tle tarczy herbowej. Po jego bokach umieszczono notę prawna oraz podpisy władz okupacyjnych. Banknot posiada zabezpieczenia w postaci znaku wodnego w kształcie kół oraz gwiazd czteroramiennych na całej powierzchni banknotu. Rewers jest ozdobiony motywami ornamentowymi oraz dwoma głowami kobiet. Jest to ładny banknot, który w obiegu był do 30 listopada 1923 roku.
Gdańsk i jego pieniądze z dawnych czasów
Gdańska Kasa Centralna wydała pierwszą emisje środków płatniczych przeznaczonych dla Wolnego Miasta Gdańska w roku 1923, banknotów guldenów. Miała to być emisja przejściowa aż do momentu utworzenia Banku Gdańskiego i wybicia pierwszych monet guldenów jak tez wydrukowania pierwszych banknotów Przez Bank Gdański.
Bank Gdański emitował następujące banknoty: 10 guldenów gdańskich 10 lutego 1924, 1 lipca 1930 z widniejącym Dworem Augusta banknot ten wycofano z obiegu w 1932 roku, 20 guldenów gdańskich z dnia 2 stycznia 1932 z wizerunkiem Wieży Więziennej w Gdańsku, 20 guldenów gdańskich z dnia 1 listopada 1937 z wizerunkiem Dworu Artusa w Gdańsku, 25 guldenów gdańskich z dnia 10 lutego 1924 oraz 1 października 1928 i 2 stycznia 1931 z wizerunkiem Kościoła Mariackiego -wycofany z obiegu w 1933. Następnie 50 guldenów gdańskich z 5 lutego 1937 z wizerunkiem domu podcieniowego w Trutnowach charakteryzującego dawną zabudowę Żuław i 100 guldenów gdańskich z dnia 10 lutego 1924 oraz z dnia 1 sierpnia 1931 z wizerunkiem portu gdańskiego oraz przedstawiającego żurawia portowego. Później 500 guldenów gdańskich wyemitowanych w dniu 10 lutego 1924 przedstawiających Wielką Zbrojownie w Gdańsku oraz najwyższy nominał 1000 guldenów gdańskich z dnia 10 lutego 1924 z wizerunkiem Ratuszu Głównego w Gdańsku.
Do obiegu wypuszczono również jednocześnie monety z takich kruszcu jak brąz, mosiądz nikiel , srebro i złoto zgodnie z założeniami gdańskiej ordynacji menniczej, jednakże monety wybijane były w mennicy w Berlinie. Wartość guldena gdańskiego stanowiła 1/25 funta angielskiego na jednostce którego była oparta. Monety złote wyszły w łącznym nakładzie 5000 sztuk i przechowywano je w sejfach Banku Gdańskiego tworząc w ten sposób część podkładu złota dla emisji kolejnych banknotów, a cześć nominałów została rozdana zasłużonym urzędnikom państwowym i trafiły w ręce kolekcjonerów. Należy również dodać fakt, ze emisja z 1930 r. tj.. Około 4000 szt. nigdy nie trafiła do Gdańska a była trzymana w Banku w Berlinie stanowiąc depozyt. Monety 25 guldenowe zostały prawnie wycofane z obiegu w roku 1935. Projektantami tych pieniędzy byli: Friedrich Fischer oraz Erik Volmar. Niektóre monety jak np. monety srebrne wybijano w mennicy w Holandii stemplami przygotowanymi w Berlinie. Pozostałe monety wybijano tradycyjnie w mennicy berlińskiej w Niemczech.
Banknoty PRL o nominale 2zł.
Polska powojenna musiała się zmierzyć z wieloma przeciwnościami. Pod koniec wojny obowiązywały waluty niemieckie, radzieckie oraz wyemitowane przez Centralną Kasę Skarbową, a wydrukowane w moskiewskiej drukarni nowe polskie złotówki. Pierwsza seria nowych pieniędzy obejmowała dziewięć nominałów. Wśród nich był również banknot o nominale 2 złotych. Pierwsza seria tych banknotów była wyemitowana z błędną notą prawną – zamiast słowa „obowiązkowe” znalazło się w wyniku fałszywego tłumaczenia słowo „obowiązkowym” – ta wada była poprawiona już w następnej serii,która się ukazała Nie jest znany projektant tego banknotu, który w obiegu był do końca października 1950roku. Banknoty z tej serii zostały wyemitowane w 1974roku przez Narodowy Bank Polski z okazji 30lecia powstania NBP – dla kolekcjonerów. W maju 1946 roku do emisji wszedł banknot już wyprodukowany przez PWPW w Łodzi. Była to odpowiedź na liczne fałszerstwa poprzednich banknotów. Na całej powierzchni są jasne i ciemne litery „W” jako znaki wodne. Projektem banknotu zajął się Ryszard Kleszczewski. Na banknocie widoczne są podpisy zarządu Narodowego Banku Polskiego – czego nie było jeszcze na poprzednich seriach banknotu o tym nominale. Ciekawostką jest to, że banknoty te nie mają oznaczeń literowych ani cyfrowych serii. Papier użyty do produkcji tego banknotu miał różną grubość oraz kolor od białego do kremowego. Różny jest również kolor nadruku od zielononiebieskiej do żółtozielonej. Kolejnym banknot o tym nominale został wydrukowany w wielkiej tajemnicy przez łódzką Państwową Wytwórnię Papierów Wartościowych 1 lipca 1948 roku, jednak do obiegu wszedł w wyniku reformy walutowej. Banknot ten został zaprojektowany przez Wacława Borowskiego. Na całej powierzchni banknotu jest widoczny znak wodny w kształcie kół oraz łuków. Styl rysunków na banknocie jest utrzymany w socrealizmie – na rewersie jest rysunek nowoczesnych budynków. Banknot był w obiegu do roku 1960, a następnie został zastąpiony przez aluminiową monetę.
Polskie złotówki drukowane w Banque de France
W 1919 roku na mocy postanowienia ustawy uchwalonej przez Sejm II RP postanowiono, że polskim pieniądzem będzie złotówka, która ma się dzielić na 100gr. Miała ona zastąpić tymczasową walutę markę polską, a jej emitentem miał być reaktywowany Bank Polski. Już w roku 1919 pierwsze banknoty polskiej złotówką i zostały zamówione przez rząd polski w zachodnich drukarniach. W drukarni związanej z francuskim bankiem centralnym Banque de France zostały wydrukowane następujące banknoty: 1, 2, 5, 10, 25 oraz 50 złotych. Banknot 1 zł. Był mniejszy od 1mkp – jego wymiary to 93x63mm. Jako bank emisyjny już nie widnieje Polska Krajowa Kasa Pożyczkowa ale Bank Polski. Po lewej stronie awersu widnieje głowa Tadeusza Kościuszki. Nad jego głową widniała seria, a pod podobizną Kościuszki nr banknotu. Nie posiadał on znaków wodnych. Kolejny banknot to 2 zł. Był nieco większy od poprzedniego – 115x80mm. Ten banknot również był ozdobiony głową Naczelnika Kościuszki. Również ten banknot nie posiadał zabezpieczenia w postaci znaku wodnego. Banknot 5 złotych był tylko 10mm dłuższy od 2zł. Jego awers był ozdobiony podobizną księcia Józefa Poniatowskiego, którego umieszczono po prawej stronie. Po przeciwnej tronie był umieszczony nominał. Awers był ozdobiony godłem Polski po lewej stronie i nominałem. Pomiędzy nimi była umieszczona notka prawna, że jest to prawny środek płatniczy w Polsce. Kolejnym banknotem wydrukowanym we Francji był banknot 10 zł. Był to pierwszy banknot z tej serii, który posiadał znak wodny o kształcie głowy Tadeusza Kościuszki w kole. Tadeusz Kościuszko, z resztą ozdabiał rewers tego banknotu. Był to już dość spory banknot o wymiarach 150x88mm. Głowa Tadeusza Kościuszki zdobiła również banknot o nominale 20zł. Podobiznę umieszczono na lewej stronie rewersu. Po prawej stronie był jedynie owal, w którym był umieszczony znak wodny o kształcie głowy Kościuszki. Ostatnim banknotem drukowanym w tej wytwórni było 50zł. To był największy banknot o wymiarach 165x102mm. Zdobiąca go głowa Tadeusza Kościuszki umieszczona była w dolnej lewej części tego banknotu. Po przeciwnej stronie umieszczono znak wodny – również głowę Kościuszki w kole. Były to bardzo ciekawe banknoty, które jednak na rynku pojawiły się dopiero po pięciu latach od chwili wydruku.
Dlaczego trudno zebrać monety koronne?
Niektórzy z kolekcjonerów przez bardzo długie lata starają się zebrać kolekcję monet koronnych Stanisława Augusta Poniatowskiego, a i tak ich wysiłki nie przynoszą efektów. Pomijamy oczywiście w tych rozważaniach osoby, które nie doceniły wartości rynkowej tych monet.
Wydawać by się mogło, że skoro trojaki koronne osiągały roczny nakład na poziomie dziesięciu milionów sztuk z okładem to nie powinno być większych problemów z ich zdobyciem. I rzeczywiście nie ma- z trojakami, groszami, szelągami. Jeśli jednak pójdziemy po nominałach w górę, w stronę talarów czy tym bardziej dukatów to zobaczymy, że w ich przypadku nakłady na poziomie kilkunasty tysięcy sztuk rocznie to bardzo wysoki wynik, średnie natomiast dla talara srebrnego wynosiła siedem tysięcy sztuk rocznie. I tu można mieć wrażenie, że z kilkunastu czy około dwudziestu edycji tego typu monet powinno zostać sporo, a w każdym razie na tyle, żeby dzisiejsi kolekcjonerzy mogli bez problemu zapełnić swoje kolekcje. I pewnie by zostało, gdyby dwieście pięćdziesiąt lat od wybicia monety do dziś nie upłynęło pod znakiem wojen. Same zabory spowodowały, że polskie monety koronne Stanisława Augusta Poniatowskiego zostały rozniesione po całej europie środkowej i na terenie dzisiejszej Rosji. Nie bez kozery drugim, poza Polską, obszarem, gdzie najwięcej znajduje się monet koronnych to Syberia.
Problem polega też na tym, że nawet najszlachetniejszy kruszec przez dwa wieki solidnie się zestarzeje, więc większość znajdowanych monet koronnych Stanisława Augusta Poniatowskiego należy raczej do niższych klas jakościowych. To zresztą też nie wyczerpuje katalogu problemów.
Wygląd monet co czas jakiś się zmieniał, żeby utrudnić życie fałszerzom. I tak samo jak wówczas skutecznie blokowało to szybkie wybicie podrobionych monet, tak dziś skutecznie blokuje to szybkie zgromadzenie kompletu monet koronnych.
Dzięki temu jednak kolekcja monet koronnych Stanisława Augusta Poniatowskiego jest jeszcze większym skarbem, bo w odnalezienie całości trzeba włożyć sporo pracy, sił i środków. Za to efekt, kiedy już się to uda, jest piorunujący, zwłaszcza, że cały czas mówimy o monetach, które są uważane za najpiękniejsze monety w polskiej historii i jest w tym twierdzeniu sporo racji, choć oczywiście dziś już nie wyglądają tak olśniewająco jak wtedy, kiedy wchodziły do obiegu. Mimo to jednak nadal zachwycają.
Moneta rekordu
Rekordowych monet można poszukiwać w każdym aspekcie. Można więc znaleźć rekordowo popularne, rekordowo rzadkie albo rekordowo drogie czy o rekordowej wartości nabywczej.
Tymczasem w monetach obiegowych 1923-2009 najbardziej rzuca się w oczy inny rekord: rekord ilości wybitych sztuk. Należy on do jednogramowej monety z aluminium bitej w między tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym siódmym a osiemdziesiątym piątym z rocznymi przerwami co kilka lat. Zaczęło się skromnie, od zaledwie trzech milionów w pierwszym roku emisji, aż w pewnym momencie osiągnięty został pułap stu milionów monet rocznie. Ogółem wybito prawie dwa miliardy tych monet, a dokładniej, około miliarda, ośmiuset pięćdziesięciu milionów.
Mowa oczywiście o dwudziestogroszówce, będącej jedną z najbardziej popularnych monet obiegowych 1923-2009.
Szkoda, że w parze z ilością nie poszła też jakość. Jest to, nie owijając w bawełnę, moneta brzydka, jak zresztą większość jej podobnych- wszystkie były bite na jedno kopyto, gdyby nie różnica średnicy i wybity inny nominał to nie można by ich było między sobą odróżnić. Dwudziestogroszówki wyglądały tak samo jak dziesiątki i monety pięćdziesięciogroszowe, ale dzięki temu monety obiegowe 1923-2009 możemy dziś dzielić na trzy wyraźne grupy, nakładające się zresztą z istnieniem kolejnych tworów państwowych.
Z początku polskie monety były bardzo ładne, starannie bite, z najróżniejszymi motywami na awersach. Dziś próbuje się to nadgonić monetami ze stopu Nordic Gold, ale nie wchodzą one do obiegu, a w wielu przypadkach są bardzo poważne problemy, żeby taką dwuzłotówką zapłacić w sklepie. Pod pewnymi względami więc obecnie mamy monety, które starają się godzić obie tradycje: piękno i standard monet dwudziestolecia między wojennego, z brakiem pomysłów i codziennością PRL, wyrażaną też przez masowo bite pięciogroszówki (na szczęście bezsensownych jedno i dwugroszówek już się pozbyliśmy z taśm menniczych).
Trudno o kolekcji monet 1923-2009 powiedzieć, aby w okresie PRL byłą kolekcją dynamiczną- zdecydowanie najlepiej pod tym względem wypada przedwojenna Polska, gdzie monety rzeczywiście mogły stać się z czasem czymś więcej niż tylko środkiem płatniczym. Teraz najbliższa zmiana jaka nas czeka, dzięki której być może udałoby się uwolnić od schematu to wprowadzenie euro. Niestety, pierwsze projekty po prostu przenoszą obecne wzory na szablony nowych monet.
Mennica Polska i jej krótki zarys historyczny
W roku 1766 król Polski Stanisław August zdecydował, że założy doskonale prosperującą fabrykę monet, która będzie się zajmowała produkcją najpiękniejszych monet na Starym Kontynencie. Pomysł był ambitny, ale tego efekty widać po dziś dzień, bo Mennica Polska istnieje i najprawdopodobniej jeszcze długo będzie istnieć, a jej siedziba mieści się w Warszawie przy ulicy Pereca 21. Nie zaskoczę chyba nikogo, jeśli powiem, że zajmuje się ona wybijaniem monet, ale dodam, że poza nimi zajmuje się również wykonywaniem innych numizmatów, które są wysyłane poza Polskę.
Mennica Polska jest jedynym miejscem w naszej ojczyźnie, w którym produkowane są monety obiegowe i kolekcjonerskie (również monety próbne), mimo że to Narodowy Bank Polski jest tak naprawdę emitentem wszystkich pieniędzy w kraju. Warto także mieć na uwadze fakt, że warszawskie przedsiębiorstwo ma swoich stałych kontrahentów w formie firm numizmatycznych poza granicami Polski.
Pozwoliłem sobie wcześniej napisać, że Mennica Polska poza wybijaniem monet zajmuje się również tworzeniem innych numizmatów. Na myśli miałem oczywiście projektowanie i wytwarzanie różnego rodzaju medali i odznaczeń, a sama firma, jak na ironię losu, również została kilkukrotnie nagrodzona podobnymi orderami. W roku 2009, pod okiem Paolo Pininfarina, Andrzeja Pągowskiego czy Ewy Minge, to jest jurorów prestiżowego konkursu Machina Design, Mennica Polska została doceniona za całokształt swojej działalności. Żeby tego było mało, trzy lata wcześniej, w roku 2006, firma dostała nagrodę za najpiękniejszą monetę świata (chodzi o dwuzłotówkę Expo 2005). Ambicja Stanisława Augusta została spełniona.
Poza wymienionymi wcześniej odgałęzieniami działalności warszawskiej firmy dysponuje ona takim wyposażeniem, które umożliwia produkcję dukatów lokalnych, z czego skorzystało już ponad dwieście miast i samorządów w całej Polsce. Usługa ta należy do jednych z najnowszych oferowanych przez przedsiębiorstwo, jednak mimo tego faktu zainteresowanie nią bynajmniej nie maleje.
Mennica Polska zajmuje się także płatnościami elektronicznymi, co z racji na rozwój technologiczny naszej cywilizacji powinno dziwić tylko w sytuacji, kiedy firma by się tym w ogóle nie zajmowała. Ponadto do zadań mennicy należy obrót metalami szlachetnymi oraz działalność deweloperska. Giełdowych graczy powinien zainteresować fakt, że przedsiębiorstwo od ponad dziesięciu lat istnieje na łamach Giełdy Papierów Wartościowych. Pozostaje mieć nadzieję, że Mennica Polska będzie się już tylko rozwijać, a nic nie wskazuje na to, by kiedykolwiek miał nastąpić jakiś krok wstecz czy chociażby zastój.
Ile warte są kolekcje monet obcych?
Numizmatycy dość często stają przed koniecznością wyceny swojej kolekcji, albo tez oceny wartości monety, którą ktoś wystawia na sprzedaż. Jest to za każdym razem trudne zadanie, tym bardziej, im więcej siły włożyliśmy w zbudowanie kolekcji i tym bardziej, im bardziej zależy nam na kupnie danego numizmatu.
Zadanie jest jeszcze trudniejsze jeśli chodzi o monety obce będące w obiegu na ziemiach polskich, a to dlatego, że wiele z nich to numizmaty nadzwyczaj stare, jak choćby dirhemy sasanidzkie, które liczą sobie pond tysiąc lat, choć brzmi to nieprawdopodobnie. Jednak nawet w kwestii młodych, trzystuletnich monet można mieć spory problem, ponieważ większość z nich została nadgryziona zębem czasu: nie licząc wartości kolekcjonerskiej nie mają one w zasadzie żadnej wartości, a wycena czegoś niematerialnego zawsze przedstawia spory problem. Dlatego ceny monet obcych będących w obiegu na ziemiach polskich wahają się od kilku złotych do kilkudziesięciu tysięcy, zależnie od rodzaju monety, wieku, stanu, w jakim się ona znajduje.
O ile w przypadku pojedynczej monety możemy jakiegoś szacowania ceny dokonać, o tyle, jeśli do wyceny byłaby cała kolekcja to większość numizmatyków jedynie pokręciłaby przecząco głową. Kolekcja jest bowiem czymś więcej niż zbiorem monet- to zbiór historii i opowieści, a także pracy i pieniędzy zainwestowanych w każdy numizmat w zbiorach.
Monety obce będące w obiegu na ziemiach polskich już wtedy, kiedy były używane, miały czasem ogromną wartość, ale bardzo często dopiero po kilku wiekach odzyskują ją i to z nawiązką. Żeby zbudować kolekcję kilkunastu czy kilkudziesięciu najważniejszych monet obcych będących w obiegu na ziemiach polskich trzeba poświęcić albo kilka tysięcy złotych, i to przy optymistycznym założeniu niewielkich cen, albo kilka lat pracy na wykopaliskach, poszukiwań po strychach, piwnicach i bazarach. Jedyne, co na pewno w trakcie budowy takiej kolekcji się zyskuje to olbrzymia wiedza na temat nie tylko samych monet, ale także kultury, gospodarki i stosunków z sąsiadami kilkaset lat temu. Wszystko to wliczone jest w wartość monet kolekcjonerskich. A kilkanaście czy kilkadziesiąt nawet sztuk w kolekcji to i tak tylko niewielka część monet obcych będących w obiegu na ziemiach polskich, z jakimi nadwiślański kraj miał do czynienia przez ponad tysiąc lat swojej burzliwej historii- wątpliwe, żeby komukolwiek udało zgromadzić się kiedykolwiek znaczną większość tych monet w jeden kolekcji.